Służebnica Boża s. Leonia znana jest szerszemu ogółowi jako wizjonerka. Nie będziemy przedstawiać treści prywatnych objawień, jakie miała Siostra Leonia i opracowanej na ich podstawie drogi duchowego niemowlęctwa - chcemy uwypuklić raczej heroiczne przeżywanie przez s. Leonię cierpienia związanego z chorobą oraz jej głębokie życie wewnętrzne.

Zainteresowanych drogą duchowego niemowlęctwa i postacią Służebnicy Bożej odsyłamy do książki Uwierzyłam Miłości: Dziennik duchowy. Wybór listów (Imprimatur Ordynariusza Przemyskiego z 1999 r.), książeczki o. Stanisława Marii OP pt. Nabożeństwo do Dzieciątka Jezus z rozważaniami O niemowlęctwie duchowym ... (Imprim. Archid. Krakowskiej z 1995 r.)

biografia

Maria Nastałówna urodziła się 8 listopada 1903 r. w podkarpackiej Starej Wsi (rzeszowskie), w miejscu, gdzie od lat znajduje się nowicjat Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego i jednocześnie Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej. Leonia wyrastała w duchowym klimacie Starej Wsi, kształtowanym przez bazylikę z cudownym obrazem Matki Boskiej Miłosierdzia i te dwa domy zakonne.

W roku 1925 po pokonaniu trudności, jakie przez kilka lat stawiał jej Ojciec, Maria w wieku lat 22, wstępuje do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek: pracuje głównie w charakterze manager'a kolejnych domów zakonnych (zapewniała siostrom odpowiednie warunki bytowe i ascetyczne, konieczne dla realizacji przez nie powołania zakonnego) i nauczycielki sióstr dokształcających się w zawodach świeckich (pielęgniarki, nauczycielki, przedszkolanki).

W lipcu 1937 r., po ponad dziesięciu latach posługi w Zgromadzeniu, ujawniają się u niej pierwsze symptomy choroby - jesienią badania lekarskie wykazują zaawansowaną gruźlicę płuc.

Po trwającej trzy lata chorobie, opatrzona Sakramentami św., Siostra Leonia odchodzi do Pana w dniu 10 stycznia 1940 r. w Domu Generalnym w Starej Wsi. Proces beatyfikacyjny toczy się obecnie w Rzymie, przed Kongregacją Spraw Kanonizacyjnych. 

życie wewnętrzne

Siostra Leonia żyła głębokim życiem wewnętrznym, którego podstawy kształtowała zarówno matka będąca wzorem modlitwy i cnót (Ojciec wyemigrował w celach zarobkowych na kilkanaście lat do U.S.A.), jak i ss. Służebniczki, do przedszkola których uczęszczała Leonia.

Jeszcze przed wstąpieniem do Zgromadzenia, spowiadała się co dwa tygodnie, starała się codziennie przystępować do Komunii św., po powrocie ze szkoły wstępowała na adorację Najświętszego Sakramentu, a codzienny spacer wypełniała modlitwą różańcową. Modlitwa i umartwienie wydawały, za łaską Bożą, owoce: promieniowała na otoczenie życzliwością, pokojem, radością; była odpowiedzialna i prawdomówna.

W Zgromadzeniu wyróżniała się wielkim skupieniem i rozmodleniem - miała przed sobą jeden cel: jak najmocniej przylgnąć do Chrystusa i coraz bardziej Go kochać. W wypełnianiu obowiązków dokładna i sumienna, na rekreacjach radosna; zwracała uwagę dobrocią, usłużnością i delikatnością. Pomimo rozlicznych obowiązków, s. Leonia każdą wolną chwilę poświęcała na modlitwę i adorację Najświętszego Sakramentu. O ile to było możliwe, korzystała z kierownictwa duchowego (w l. 1934-39 u cenionego poznańskiego spowiednika - ks. Kazimierza Schmelzera) i w jego ramach, pod kierunkiem kapłana, prowadziła życie pełne wyrzeczenia i pokuty.

Składała ponadto śluby prywatne: złożenia siebie w ofierze Panu Jezusowi na zadośćuczynienie za grzeszników, zwł. pogrążonych w grzechach zmysłowych (1933 r.), niepopełniania dobrowolnie grzechu powszedniego (1933 r.) oraz czynienia tego, co doskonalsze (1936 r.); swoje życie ofiarowała również za kapłanów. Pomimo postępującej wyniszczającej choroby niemal do samego końca, żyła sprawami Zgromadzenia.

To wszystko bez wątpienia miało wpływ na późniejsze przeżywanie przez Nią choroby.

cierpienie

Służebnica Boża prosiła o modlitwę o tę łaskę, by mogła we wszystkim, jak najsumienniej spełnić wolę Bożą na ziemi. Zrozumiałe więc jest, że gotowa była przyjąć zarówno zdrowie, jak i chorobę - dłuższe życie, ale i rychłą śmierć (Cnf. Zasada pierwsza i podstawowa Ćwiczeń duchowych św. Ignacego z Loyoli).

W trakcie choroby budowała otoczenie cierpliwym znoszeniem wszelkich dolegliwości i rozmodleniem. Co istotne, z pełnym posłuszeństwem, bez zastrzeżeń poddawała się leczeniu; ze spokojem i ufności złożoną w Bogu.

Postawę duchową Siostry Leonii najlepiej oddaje jej własna korespondencja prowadzona z kierownikiem duch., siostrami ze Zgromadzenia oraz przyjaciółmi: Franciszkiem Chromikiem SI (nb. jednym z czworga rodzeństwa, które poświęciło się na wyłączną służbę Bogu) i Stanisławą Walczak (wyjątki z kolejnych listów oddzielono średnikiem, teksty szczególnie ważne, zaznaczono).

Tak się cieszę na myśl o możliwości przejścia wkrótce do Boga, że już nic nie potrafi mnie chyba zmartwić. Nie liczę na siebie, ani na własne zasługi, gdyż nie mam żadnych. Liczę na Jezusa, kocham Go, Jemu się powierzam bez zastrzeżeń;
Pragnę cierpienia - a Jezus zaledwie mi je ukazuje. Ufam, i to bez granic, że mi da udział w cierpieniu; (1937 r.)
Każdy musi nieść krzyż swój. A więc ja mój poniosę. Bóg dał mi głęboko zrozumieć, że cierpienia są środkiem - Bóg celem. Śmierć chodzi sobie wszędzie, tylko moją celkę omija. Wola Boża - oto moja radość i szczęście na ziemi. Bym wzrosła w miłości Bożej - to moje najgorętsze pragnienie; pragnę żyć, kochać i cierpieć (1938 r.)
Lekarz powiedział, że jest pogorszenie. Ilu przykrości ja jestem powodem ...; słabą czuję się bardzo, lecz duch mój nie słabnie. mogę mówić za św. Pawłem z całym zapałem radości: I któż mnie odłączy od miłości Chrystusa? Czy utrapienie, czy ból? O, nie, nic mnie nie oderwie od Niego. Ufam - nie sobie, bo słaba jestem może więcej niż ktokolwiek z ludzi, ale ufam panu Jezusowi. Ufam ukochanemu Ojcu niebieskiemu, który dziecku swemu zginąć nie dozwoli.
Wiem o tym, że zdrowa już nie będę. Proszę jednak nie myśleć o tym, by mnie to przygnębiało lub odbierało ochotę do pracy, lub radość życia. O, nie! Jestem swobodna swobodą dzieci Bożych. Szczęśliwa nad wszelki wyraz, bo ja wiem, że śmierć nie przerwie mojej łączności z Panem Jezusem. Pan Jezus jest moim wszystkim. Chciałabym ofiarować w intencji Wielebnego Księdza jak najwięcej cierpień ...
Poddaje się jednak najzupełniej Woli Bożej. Chcę pracować dla Boga, chce cierpieć dla Niego. Ma Pan Jezus wolną rękę - może ze swoja ofiarą czynić, co mu się podoba. Niedawno patrzyłam na cierpienia pewnej osoby - dawniej wszystkich umiała podnosić na duchu i sama była pełna pogody i radości. Trudno mi było wprost uwierzyć, że ta sama osoba, złożona ciężka chorobą, narzekała na wszystkich i na wszystko. Przyznaję, że było to dla mnie zbawienne. Nauczyło mnie pokory. Poznałam, jak człowiek jest słaby, jeśli ustawicznie nie wspiera go łaska Boża. I przekonana jestem, że postąpiłabym zapewne tak samo, jak owa osoba, gdyby nie podtrzymywała mnie łaska Boża;

Prosiłam, by Matka pozwoliła mi przyjechać do [Domu Generalnego Zgromadzenia, do] Starej Wsi, bo tutaj pozbawiona jestem tego, co dla mnie jest najdroższe, tj. codziennej Komunii św., bo już do kościoła nie chodzę, temperatura 39°-40°C. (1939 r.)

Służebnica Boża może być z pewnością orędowniczką np. dla tych, którzy spotykają jakieś trudności na drodze realizacji swojego powołania życiowego, dotkniętych - w taki, czy inny sposób - problemem emigracji zarobkowej, czy też starających się wzrastać w cnocie prawdomówności.

Modlitwa

Boże, który hojnie nagradzasz pokładaną w Tobie ufność, użycz nam za pośrednictwem s. Marii Leonii, niezachwianej Służebnicy Twojej i Twojej Niepokalanej Matki upragnionych łask ........., ją zaś racz ozdobić koroną chwały, by nas prowadziła do umiłowania Ciebie ponad wszystko i Niepokalanej Dziewicy jako naszej najukochańszej Matki. Amen.

Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu.

(Za zezwoleniem władzy duchownej)

O łaskach otrzymanych za wstawiennictwem Sł. Bożej Leonii, można pisać na adres:
Przełożona Generalna 
Zgromadzenia Sióstr Służebniczek 
Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Stara Wieś 460, 
36 - 200 Brzozów
lub na adres:
Zgromadzenie Sióstr Służebniczek
Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
ul. Biegańskiego 10, 
91 - 473 Łódź
Strona internetowa Zgromadzenia Sióstr Służebniczek min. z biografią Siostry Leonii: http://sluzebniczkinmpnp.pl.
script>

Służebnica Boża s. Leonia znana jest szerszemu ogółowi jako wizjonerka. Nie będziemy przedstawiać treści prywatnych objawień, jakie miała Siostra Leonia i opracowanej na ich podstawie drogi duchowego niemowlęctwa - chcemy uwypuklić raczej heroiczne przeżywanie przez s. Leonię cierpienia związanego z chorobą oraz jej głębokie życie wewnętrzne.

Zainteresowanych drogą duchowego niemowlęctwa i postacią Służebnicy Bożej odsyłamy do książki Uwierzyłam Miłości: Dziennik duchowy. Wybór listów (Imprimatur Ordynariusza Przemyskiego z 1999 r.), książeczki o. Stanisława Marii OP pt. Nabożeństwo do Dzieciątka Jezus z rozważaniami O niemowlęctwie duchowym ... (Imprim. Archid. Krakowskiej z 1995 r.)

biografia

Maria Nastałówna urodziła się 8 listopada 1903 r. w podkarpackiej Starej Wsi (rzeszowskie), w miejscu, gdzie od lat znajduje się nowicjat Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego i jednocześnie Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej. Leonia wyrastała w duchowym klimacie Starej Wsi, kształtowanym przez bazylikę z cudownym obrazem Matki Boskiej Miłosierdzia i te dwa domy zakonne.

W roku 1925 po pokonaniu trudności, jakie przez kilka lat stawiał jej Ojciec, Maria w wieku lat 22, wstępuje do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek: pracuje głównie w charakterze manager'a kolejnych domów zakonnych (zapewniała siostrom odpowiednie warunki bytowe i ascetyczne, konieczne dla realizacji przez nie powołania zakonnego) i nauczycielki sióstr dokształcających się w zawodach świeckich (pielęgniarki, nauczycielki, przedszkolanki).

W lipcu 1937 r., po ponad dziesięciu latach posługi w Zgromadzeniu, ujawniają się u niej pierwsze symptomy choroby - jesienią badania lekarskie wykazują zaawansowaną gruźlicę płuc.

Po trwającej trzy lata chorobie, opatrzona Sakramentami św., Siostra Leonia odchodzi do Pana w dniu 10 stycznia 1940 r. w Domu Generalnym w Starej Wsi. Proces beatyfikacyjny toczy się obecnie w Rzymie, przed Kongregacją Spraw Kanonizacyjnych. 

życie wewnętrzne

Siostra Leonia żyła głębokim życiem wewnętrznym, którego podstawy kształtowała zarówno matka będąca wzorem modlitwy i cnót (Ojciec wyemigrował w celach zarobkowych na kilkanaście lat do U.S.A.), jak i ss. Służebniczki, do przedszkola których uczęszczała Leonia.

Jeszcze przed wstąpieniem do Zgromadzenia, spowiadała się co dwa tygodnie, starała się codziennie przystępować do Komunii św., po powrocie ze szkoły wstępowała na adorację Najświętszego Sakramentu, a codzienny spacer wypełniała modlitwą różańcową. Modlitwa i umartwienie wydawały, za łaską Bożą, owoce: promieniowała na otoczenie życzliwością, pokojem, radością; była odpowiedzialna i prawdomówna.

W Zgromadzeniu wyróżniała się wielkim skupieniem i rozmodleniem - miała przed sobą jeden cel: jak najmocniej przylgnąć do Chrystusa i coraz bardziej Go kochać. W wypełnianiu obowiązków dokładna i sumienna, na rekreacjach radosna; zwracała uwagę dobrocią, usłużnością i delikatnością. Pomimo rozlicznych obowiązków, s. Leonia każdą wolną chwilę poświęcała na modlitwę i adorację Najświętszego Sakramentu. O ile to było możliwe, korzystała z kierownictwa duchowego (w l. 1934-39 u cenionego poznańskiego spowiednika - ks. Kazimierza Schmelzera) i w jego ramach, pod kierunkiem kapłana, prowadziła życie pełne wyrzeczenia i pokuty.

Składała ponadto śluby prywatne: złożenia siebie w ofierze Panu Jezusowi na zadośćuczynienie za grzeszników, zwł. pogrążonych w grzechach zmysłowych (1933 r.), niepopełniania dobrowolnie grzechu powszedniego (1933 r.) oraz czynienia tego, co doskonalsze (1936 r.); swoje życie ofiarowała również za kapłanów. Pomimo postępującej wyniszczającej choroby niemal do samego końca, żyła sprawami Zgromadzenia.

To wszystko bez wątpienia miało wpływ na późniejsze przeżywanie przez Nią choroby.

cierpienie

Służebnica Boża prosiła o modlitwę o tę łaskę, by mogła we wszystkim, jak najsumienniej spełnić wolę Bożą na ziemi. Zrozumiałe więc jest, że gotowa była przyjąć zarówno zdrowie, jak i chorobę - dłuższe życie, ale i rychłą śmierć (Cnf. Zasada pierwsza i podstawowa Ćwiczeń duchowych św. Ignacego z Loyoli).

W trakcie choroby budowała otoczenie cierpliwym znoszeniem wszelkich dolegliwości i rozmodleniem. Co istotne, z pełnym posłuszeństwem, bez zastrzeżeń poddawała się leczeniu; ze spokojem i ufności złożoną w Bogu.

Postawę duchową Siostry Leonii najlepiej oddaje jej własna korespondencja prowadzona z kierownikiem duch., siostrami ze Zgromadzenia oraz przyjaciółmi: Franciszkiem Chromikiem SI (nb. jednym z czworga rodzeństwa, które poświęciło się na wyłączną służbę Bogu) i Stanisławą Walczak (wyjątki z kolejnych listów oddzielono średnikiem, teksty szczególnie ważne, zaznaczono).

Tak się cieszę na myśl o możliwości przejścia wkrótce do Boga, że już nic nie potrafi mnie chyba zmartwić. Nie liczę na siebie, ani na własne zasługi, gdyż nie mam żadnych. Liczę na Jezusa, kocham Go, Jemu się powierzam bez zastrzeżeń;
Pragnę cierpienia - a Jezus zaledwie mi je ukazuje. Ufam, i to bez granic, że mi da udział w cierpieniu; (1937 r.)
Każdy musi nieść krzyż swój. A więc ja mój poniosę. Bóg dał mi głęboko zrozumieć, że cierpienia są środkiem - Bóg celem. Śmierć chodzi sobie wszędzie, tylko moją celkę omija. Wola Boża - oto moja radość i szczęście na ziemi. Bym wzrosła w miłości Bożej - to moje najgorętsze pragnienie; pragnę żyć, kochać i cierpieć (1938 r.)
Lekarz powiedział, że jest pogorszenie. Ilu przykrości ja jestem powodem ...; słabą czuję się bardzo, lecz duch mój nie słabnie. mogę mówić za św. Pawłem z całym zapałem radości: I któż mnie odłączy od miłości Chrystusa? Czy utrapienie, czy ból? O, nie, nic mnie nie oderwie od Niego. Ufam - nie sobie, bo słaba jestem może więcej niż ktokolwiek z ludzi, ale ufam panu Jezusowi. Ufam ukochanemu Ojcu niebieskiemu, który dziecku swemu zginąć nie dozwoli.
Wiem o tym, że zdrowa już nie będę. Proszę jednak nie myśleć o tym, by mnie to przygnębiało lub odbierało ochotę do pracy, lub radość życia. O, nie! Jestem swobodna swobodą dzieci Bożych. Szczęśliwa nad wszelki wyraz, bo ja wiem, że śmierć nie przerwie mojej łączności z Panem Jezusem. Pan Jezus jest moim wszystkim. Chciałabym ofiarować w intencji Wielebnego Księdza jak najwięcej cierpień ...
Poddaje się jednak najzupełniej Woli Bożej. Chcę pracować dla Boga, chce cierpieć dla Niego. Ma Pan Jezus wolną rękę - może ze swoja ofiarą czynić, co mu się podoba. Niedawno patrzyłam na cierpienia pewnej osoby - dawniej wszystkich umiała podnosić na duchu i sama była pełna pogody i radości. Trudno mi było wprost uwierzyć, że ta sama osoba, złożona ciężka chorobą, narzekała na wszystkich i na wszystko. Przyznaję, że było to dla mnie zbawienne. Nauczyło mnie pokory. Poznałam, jak człowiek jest słaby, jeśli ustawicznie nie wspiera go łaska Boża. I przekonana jestem, że postąpiłabym zapewne tak samo, jak owa osoba, gdyby nie podtrzymywała mnie łaska Boża;

Prosiłam, by Matka pozwoliła mi przyjechać do [Domu Generalnego Zgromadzenia, do] Starej Wsi, bo tutaj pozbawiona jestem tego, co dla mnie jest najdroższe, tj. codziennej Komunii św., bo już do kościoła nie chodzę, temperatura 39°-40°C. (1939 r.)

Służebnica Boża może być z pewnością orędowniczką np. dla tych, którzy spotykają jakieś trudności na drodze realizacji swojego powołania życiowego, dotkniętych - w taki, czy inny sposób - problemem emigracji zarobkowej, czy też starających się wzrastać w cnocie prawdomówności.

Modlitwa

Boże, który hojnie nagradzasz pokładaną w Tobie ufność, użycz nam za pośrednictwem s. Marii Leonii, niezachwianej Służebnicy Twojej i Twojej Niepokalanej Matki upragnionych łask ........., ją zaś racz ozdobić koroną chwały, by nas prowadziła do umiłowania Ciebie ponad wszystko i Niepokalanej Dziewicy jako naszej najukochańszej Matki. Amen.

Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu.

(Za zezwoleniem władzy duchownej)

O łaskach otrzymanych za wstawiennictwem Sł. Bożej Leonii, można pisać na adres:
Przełożona Generalna 
Zgromadzenia Sióstr Służebniczek 
Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Stara Wieś 460, 
36 - 200 Brzozów
lub na adres:
Zgromadzenie Sióstr Służebniczek
Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
ul. Biegańskiego 10, 
91 - 473 Łódź
Strona internetowa Zgromadzenia Sióstr Służebniczek min. z biografią Siostry Leonii: http://sluzebniczkinmpnp.pl.

Służebnica Boża s. Leonia znana jest szerszemu ogółowi jako wizjonerka. Nie będziemy przedstawiać treści prywatnych objawień, jakie miała Siostra Leonia i opracowanej na ich podstawie drogi duchowego niemowlęctwa - chcemy uwypuklić raczej heroiczne przeżywanie przez s. Leonię cierpienia związanego z chorobą oraz jej głębokie życie wewnętrzne.

Zainteresowanych drogą duchowego niemowlęctwa i postacią Służebnicy Bożej odsyłamy do książki Uwierzyłam Miłości: Dziennik duchowy. Wybór listów (Imprimatur Ordynariusza Przemyskiego z 1999 r.), książeczki o. Stanisława Marii OP pt. Nabożeństwo do Dzieciątka Jezus z rozważaniami O niemowlęctwie duchowym ... (Imprim. Archid. Krakowskiej z 1995 r.)

biografia

Maria Nastałówna urodziła się 8 listopada 1903 r. w podkarpackiej Starej Wsi (rzeszowskie), w miejscu, gdzie od lat znajduje się nowicjat Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego i jednocześnie Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej. Leonia wyrastała w duchowym klimacie Starej Wsi, kształtowanym przez bazylikę z cudownym obrazem Matki Boskiej Miłosierdzia i te dwa domy zakonne.

W roku 1925 po pokonaniu trudności, jakie przez kilka lat stawiał jej Ojciec, Maria w wieku lat 22, wstępuje do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek: pracuje głównie w charakterze manager'a kolejnych domów zakonnych (zapewniała siostrom odpowiednie warunki bytowe i ascetyczne, konieczne dla realizacji przez nie powołania zakonnego) i nauczycielki sióstr dokształcających się w zawodach świeckich (pielęgniarki, nauczycielki, przedszkolanki).

W lipcu 1937 r., po ponad dziesięciu latach posługi w Zgromadzeniu, ujawniają się u niej pierwsze symptomy choroby - jesienią badania lekarskie wykazują zaawansowaną gruźlicę płuc.

Po trwającej trzy lata chorobie, opatrzona Sakramentami św., Siostra Leonia odchodzi do Pana w dniu 10 stycznia 1940 r. w Domu Generalnym w Starej Wsi. Proces beatyfikacyjny toczy się obecnie w Rzymie, przed Kongregacją Spraw Kanonizacyjnych. 

życie wewnętrzne

Siostra Leonia żyła głębokim życiem wewnętrznym, którego podstawy kształtowała zarówno matka będąca wzorem modlitwy i cnót (Ojciec wyemigrował w celach zarobkowych na kilkanaście lat do U.S.A.), jak i ss. Służebniczki, do przedszkola których uczęszczała Leonia.

Jeszcze przed wstąpieniem do Zgromadzenia, spowiadała się co dwa tygodnie, starała się codziennie przystępować do Komunii św., po powrocie ze szkoły wstępowała na adorację Najświętszego Sakramentu, a codzienny spacer wypełniała modlitwą różańcową. Modlitwa i umartwienie wydawały, za łaską Bożą, owoce: promieniowała na otoczenie życzliwością, pokojem, radością; była odpowiedzialna i prawdomówna.

W Zgromadzeniu wyróżniała się wielkim skupieniem i rozmodleniem - miała przed sobą jeden cel: jak najmocniej przylgnąć do Chrystusa i coraz bardziej Go kochać. W wypełnianiu obowiązków dokładna i sumienna, na rekreacjach radosna; zwracała uwagę dobrocią, usłużnością i delikatnością. Pomimo rozlicznych obowiązków, s. Leonia każdą wolną chwilę poświęcała na modlitwę i adorację Najświętszego Sakramentu. O ile to było możliwe, korzystała z kierownictwa duchowego (w l. 1934-39 u cenionego poznańskiego spowiednika - ks. Kazimierza Schmelzera) i w jego ramach, pod kierunkiem kapłana, prowadziła życie pełne wyrzeczenia i pokuty.

Składała ponadto śluby prywatne: złożenia siebie w ofierze Panu Jezusowi na zadośćuczynienie za grzeszników, zwł. pogrążonych w grzechach zmysłowych (1933 r.), niepopełniania dobrowolnie grzechu powszedniego (1933 r.) oraz czynienia tego, co doskonalsze (1936 r.); swoje życie ofiarowała również za kapłanów. Pomimo postępującej wyniszczającej choroby niemal do samego końca, żyła sprawami Zgromadzenia.

To wszystko bez wątpienia miało wpływ na późniejsze przeżywanie przez Nią choroby.

cierpienie

Służebnica Boża prosiła o modlitwę o tę łaskę, by mogła we wszystkim, jak najsumienniej spełnić wolę Bożą na ziemi. Zrozumiałe więc jest, że gotowa była przyjąć zarówno zdrowie, jak i chorobę - dłuższe życie, ale i rychłą śmierć (Cnf. Zasada pierwsza i podstawowa Ćwiczeń duchowych św. Ignacego z Loyoli).

W trakcie choroby budowała otoczenie cierpliwym znoszeniem wszelkich dolegliwości i rozmodleniem. Co istotne, z pełnym posłuszeństwem, bez zastrzeżeń poddawała się leczeniu; ze spokojem i ufności złożoną w Bogu.

Postawę duchową Siostry Leonii najlepiej oddaje jej własna korespondencja prowadzona z kierownikiem duch., siostrami ze Zgromadzenia oraz przyjaciółmi: Franciszkiem Chromikiem SI (nb. jednym z czworga rodzeństwa, które poświęciło się na wyłączną służbę Bogu) i Stanisławą Walczak (wyjątki z kolejnych listów oddzielono średnikiem, teksty szczególnie ważne, zaznaczono).

Tak się cieszę na myśl o możliwości przejścia wkrótce do Boga, że już nic nie potrafi mnie chyba zmartwić. Nie liczę na siebie, ani na własne zasługi, gdyż nie mam żadnych. Liczę na Jezusa, kocham Go, Jemu się powierzam bez zastrzeżeń;
Pragnę cierpienia - a Jezus zaledwie mi je ukazuje. Ufam, i to bez granic, że mi da udział w cierpieniu; (1937 r.)
Każdy musi nieść krzyż swój. A więc ja mój poniosę. Bóg dał mi głęboko zrozumieć, że cierpienia są środkiem - Bóg celem. Śmierć chodzi sobie wszędzie, tylko moją celkę omija. Wola Boża - oto moja radość i szczęście na ziemi. Bym wzrosła w miłości Bożej - to moje najgorętsze pragnienie; pragnę żyć, kochać i cierpieć (1938 r.)
Lekarz powiedział, że jest pogorszenie. Ilu przykrości ja jestem powodem ...; słabą czuję się bardzo, lecz duch mój nie słabnie. mogę mówić za św. Pawłem z całym zapałem radości: I któż mnie odłączy od miłości Chrystusa? Czy utrapienie, czy ból? O, nie, nic mnie nie oderwie od Niego. Ufam - nie sobie, bo słaba jestem może więcej niż ktokolwiek z ludzi, ale ufam panu Jezusowi. Ufam ukochanemu Ojcu niebieskiemu, który dziecku swemu zginąć nie dozwoli.
Wiem o tym, że zdrowa już nie będę. Proszę jednak nie myśleć o tym, by mnie to przygnębiało lub odbierało ochotę do pracy, lub radość życia. O, nie! Jestem swobodna swobodą dzieci Bożych. Szczęśliwa nad wszelki wyraz, bo ja wiem, że śmierć nie przerwie mojej łączności z Panem Jezusem. Pan Jezus jest moim wszystkim. Chciałabym ofiarować w intencji Wielebnego Księdza jak najwięcej cierpień ...
Poddaje się jednak najzupełniej Woli Bożej. Chcę pracować dla Boga, chce cierpieć dla Niego. Ma Pan Jezus wolną rękę - może ze swoja ofiarą czynić, co mu się podoba. Niedawno patrzyłam na cierpienia pewnej osoby - dawniej wszystkich umiała podnosić na duchu i sama była pełna pogody i radości. Trudno mi było wprost uwierzyć, że ta sama osoba, złożona ciężka chorobą, narzekała na wszystkich i na wszystko. Przyznaję, że było to dla mnie zbawienne. Nauczyło mnie pokory. Poznałam, jak człowiek jest słaby, jeśli ustawicznie nie wspiera go łaska Boża. I przekonana jestem, że postąpiłabym zapewne tak samo, jak owa osoba, gdyby nie podtrzymywała mnie łaska Boża;

Prosiłam, by Matka pozwoliła mi przyjechać do [Domu Generalnego Zgromadzenia, do] Starej Wsi, bo tutaj pozbawiona jestem tego, co dla mnie jest najdroższe, tj. codziennej Komunii św., bo już do kościoła nie chodzę, temperatura 39°-40°C. (1939 r.)

Służebnica Boża może być z pewnością orędowniczką np. dla tych, którzy spotykają jakieś trudności na drodze realizacji swojego powołania życiowego, dotkniętych - w taki, czy inny sposób - problemem emigracji zarobkowej, czy też starających się wzrastać w cnocie prawdomówności.

Modlitwa

Boże, który hojnie nagradzasz pokładaną w Tobie ufność, użycz nam za pośrednictwem s. Marii Leonii, niezachwianej Służebnicy Twojej i Twojej Niepokalanej Matki upragnionych łask ........., ją zaś racz ozdobić koroną chwały, by nas prowadziła do umiłowania Ciebie ponad wszystko i Niepokalanej Dziewicy jako naszej najukochańszej Matki. Amen.

Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu.

(Za zezwoleniem władzy duchownej)

O łaskach otrzymanych za wstawiennictwem Sł. Bożej Leonii, można pisać na adres:
Przełożona Generalna 
Zgromadzenia Sióstr Służebniczek 
Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Stara Wieś 460, 
36 - 200 Brzozów
lub na adres:
Zgromadzenie Sióstr Służebniczek
Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
ul. Biegańskiego 10, 
91 - 473 Łódź
Strona internetowa Zgromadzenia Sióstr Służebniczek min. z biografią Siostry Leonii: http://sluzebniczkinmpnp.pl.

Służebnica Boża s. Leonia znana jest szerszemu ogółowi jako wizjonerka. Nie będziemy przedstawiać treści prywatnych objawień, jakie miała Siostra Leonia i opracowanej na ich podstawie drogi duchowego niemowlęctwa - chcemy uwypuklić raczej heroiczne przeżywanie przez s. Leonię cierpienia związanego z chorobą oraz jej głębokie życie wewnętrzne.

Zainteresowanych drogą duchowego niemowlęctwa i postacią Służebnicy Bożej odsyłamy do książki Uwierzyłam Miłości: Dziennik duchowy. Wybór listów (Imprimatur Ordynariusza Przemyskiego z 1999 r.), książeczki o. Stanisława Marii OP pt. Nabożeństwo do Dzieciątka Jezus z rozważaniami O niemowlęctwie duchowym ... (Imprim. Archid. Krakowskiej z 1995 r.)

biografia

Maria Nastałówna urodziła się 8 listopada 1903 r. w podkarpackiej Starej Wsi (rzeszowskie), w miejscu, gdzie od lat znajduje się nowicjat Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego i jednocześnie Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej. Leonia wyrastała w duchowym klimacie Starej Wsi, kształtowanym przez bazylikę z cudownym obrazem Matki Boskiej Miłosierdzia i te dwa domy zakonne.

W roku 1925 po pokonaniu trudności, jakie przez kilka lat stawiał jej Ojciec, Maria w wieku lat 22, wstępuje do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek: pracuje głównie w charakterze manager'a kolejnych domów zakonnych (zapewniała siostrom odpowiednie warunki bytowe i ascetyczne, konieczne dla realizacji przez nie powołania zakonnego) i nauczycielki sióstr dokształcających się w zawodach świeckich (pielęgniarki, nauczycielki, przedszkolanki).

W lipcu 1937 r., po ponad dziesięciu latach posługi w Zgromadzeniu, ujawniają się u niej pierwsze symptomy choroby - jesienią badania lekarskie wykazują zaawansowaną gruźlicę płuc.

Po trwającej trzy lata chorobie, opatrzona Sakramentami św., Siostra Leonia odchodzi do Pana w dniu 10 stycznia 1940 r. w Domu Generalnym w Starej Wsi. Proces beatyfikacyjny toczy się obecnie w Rzymie, przed Kongregacją Spraw Kanonizacyjnych. 

życie wewnętrzne

Siostra Leonia żyła głębokim życiem wewnętrznym, którego podstawy kształtowała zarówno matka będąca wzorem modlitwy i cnót (Ojciec wyemigrował w celach zarobkowych na kilkanaście lat do U.S.A.), jak i ss. Służebniczki, do przedszkola których uczęszczała Leonia.

Jeszcze przed wstąpieniem do Zgromadzenia, spowiadała się co dwa tygodnie, starała się codziennie przystępować do Komunii św., po powrocie ze szkoły wstępowała na adorację Najświętszego Sakramentu, a codzienny spacer wypełniała modlitwą różańcową. Modlitwa i umartwienie wydawały, za łaską Bożą, owoce: promieniowała na otoczenie życzliwością, pokojem, radością; była odpowiedzialna i prawdomówna.

W Zgromadzeniu wyróżniała się wielkim skupieniem i rozmodleniem - miała przed sobą jeden cel: jak najmocniej przylgnąć do Chrystusa i coraz bardziej Go kochać. W wypełnianiu obowiązków dokładna i sumienna, na rekreacjach radosna; zwracała uwagę dobrocią, usłużnością i delikatnością. Pomimo rozlicznych obowiązków, s. Leonia każdą wolną chwilę poświęcała na modlitwę i adorację Najświętszego Sakramentu. O ile to było możliwe, korzystała z kierownictwa duchowego (w l. 1934-39 u cenionego poznańskiego spowiednika - ks. Kazimierza Schmelzera) i w jego ramach, pod kierunkiem kapłana, prowadziła życie pełne wyrzeczenia i pokuty.

Składała ponadto śluby prywatne: złożenia siebie w ofierze Panu Jezusowi na zadośćuczynienie za grzeszników, zwł. pogrążonych w grzechach zmysłowych (1933 r.), niepopełniania dobrowolnie grzechu powszedniego (1933 r.) oraz czynienia tego, co doskonalsze (1936 r.); swoje życie ofiarowała również za kapłanów. Pomimo postępującej wyniszczającej choroby niemal do samego końca, żyła sprawami Zgromadzenia.

To wszystko bez wątpienia miało wpływ na późniejsze przeżywanie przez Nią choroby.

cierpienie

Służebnica Boża prosiła o modlitwę o tę łaskę, by mogła we wszystkim, jak najsumienniej spełnić wolę Bożą na ziemi. Zrozumiałe więc jest, że gotowa była przyjąć zarówno zdrowie, jak i chorobę - dłuższe życie, ale i rychłą śmierć (Cnf. Zasada pierwsza i podstawowa Ćwiczeń duchowych św. Ignacego z Loyoli).

W trakcie choroby budowała otoczenie cierpliwym znoszeniem wszelkich dolegliwości i rozmodleniem. Co istotne, z pełnym posłuszeństwem, bez zastrzeżeń poddawała się leczeniu; ze spokojem i ufności złożoną w Bogu.

Postawę duchową Siostry Leonii najlepiej oddaje jej własna korespondencja prowadzona z kierownikiem duch., siostrami ze Zgromadzenia oraz przyjaciółmi: Franciszkiem Chromikiem SI (nb. jednym z czworga rodzeństwa, które poświęciło się na wyłączną służbę Bogu) i Stanisławą Walczak (wyjątki z kolejnych listów oddzielono średnikiem, teksty szczególnie ważne, zaznaczono).

Tak się cieszę na myśl o możliwości przejścia wkrótce do Boga, że już nic nie potrafi mnie chyba zmartwić. Nie liczę na siebie, ani na własne zasługi, gdyż nie mam żadnych. Liczę na Jezusa, kocham Go, Jemu się powierzam bez zastrzeżeń;
Pragnę cierpienia - a Jezus zaledwie mi je ukazuje. Ufam, i to bez granic, że mi da udział w cierpieniu; (1937 r.)
Każdy musi nieść krzyż swój. A więc ja mój poniosę. Bóg dał mi głęboko zrozumieć, że cierpienia są środkiem - Bóg celem. Śmierć chodzi sobie wszędzie, tylko moją celkę omija. Wola Boża - oto moja radość i szczęście na ziemi. Bym wzrosła w miłości Bożej - to moje najgorętsze pragnienie; pragnę żyć, kochać i cierpieć (1938 r.)
Lekarz powiedział, że jest pogorszenie. Ilu przykrości ja jestem powodem ...; słabą czuję się bardzo, lecz duch mój nie słabnie. mogę mówić za św. Pawłem z całym zapałem radości: I któż mnie odłączy od miłości Chrystusa? Czy utrapienie, czy ból? O, nie, nic mnie nie oderwie od Niego. Ufam - nie sobie, bo słaba jestem może więcej niż ktokolwiek z ludzi, ale ufam panu Jezusowi. Ufam ukochanemu Ojcu niebieskiemu, który dziecku swemu zginąć nie dozwoli.
Wiem o tym, że zdrowa już nie będę. Proszę jednak nie myśleć o tym, by mnie to przygnębiało lub odbierało ochotę do pracy, lub radość życia. O, nie! Jestem swobodna swobodą dzieci Bożych. Szczęśliwa nad wszelki wyraz, bo ja wiem, że śmierć nie przerwie mojej łączności z Panem Jezusem. Pan Jezus jest moim wszystkim. Chciałabym ofiarować w intencji Wielebnego Księdza jak najwięcej cierpień ...
Poddaje się jednak najzupełniej Woli Bożej. Chcę pracować dla Boga, chce cierpieć dla Niego. Ma Pan Jezus wolną rękę - może ze swoja ofiarą czynić, co mu się podoba. Niedawno patrzyłam na cierpienia pewnej osoby - dawniej wszystkich umiała podnosić na duchu i sama była pełna pogody i radości. Trudno mi było wprost uwierzyć, że ta sama osoba, złożona ciężka chorobą, narzekała na wszystkich i na wszystko. Przyznaję, że było to dla mnie zbawienne. Nauczyło mnie pokory. Poznałam, jak człowiek jest słaby, jeśli ustawicznie nie wspiera go łaska Boża. I przekonana jestem, że postąpiłabym zapewne tak samo, jak owa osoba, gdyby nie podtrzymywała mnie łaska Boża;

Prosiłam, by Matka pozwoliła mi przyjechać do [Domu Generalnego Zgromadzenia, do] Starej Wsi, bo tutaj pozbawiona jestem tego, co dla mnie jest najdroższe, tj. codziennej Komunii św., bo już do kościoła nie chodzę, temperatura 39°-40°C. (1939 r.)

Służebnica Boża może być z pewnością orędowniczką np. dla tych, którzy spotykają jakieś trudności na drodze realizacji swojego powołania życiowego, dotkniętych - w taki, czy inny sposób - problemem emigracji zarobkowej, czy też starających się wzrastać w cnocie prawdomówności.

Modlitwa

Boże, który hojnie nagradzasz pokładaną w Tobie ufność, użycz nam za pośrednictwem s. Marii Leonii, niezachwianej Służebnicy Twojej i Twojej Niepokalanej Matki upragnionych łask ........., ją zaś racz ozdobić koroną chwały, by nas prowadziła do umiłowania Ciebie ponad wszystko i Niepokalanej Dziewicy jako naszej najukochańszej Matki. Amen.

Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu.

(Za zezwoleniem władzy duchownej)

O łaskach otrzymanych za wstawiennictwem Sł. Bożej Leonii, można pisać na adres:
Przełożona Generalna 
Zgromadzenia Sióstr Służebniczek 
Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Stara Wieś 460, 
36 - 200 Brzozów
lub na adres:
Zgromadzenie Sióstr Służebniczek
Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
ul. Biegańskiego 10, 
91 - 473 Łódź
Strona internetowa Zgromadzenia Sióstr Służebniczek min. z biografią Siostry Leonii: http://sluzebniczkinmpnp.pl.