Znosisz cierpienia w tym życiu..., które jest tylko snem..., krótkim snem. — Ciesz się, gdyż twój Ojciec-Bóg bardzo cię miłuje, a jeśli nie będziesz stawiać przeszkód, sprawi, że po przykrym śnie nastąpi miłe przebudzenie.

św. Josemaría Escrivá, „Droga”, p. 692

Nie czyń ze śmierci tragedii, ponieważ nią nie jest! Jedynie dzieci pozbawionych uczucia miłości nie cieszy spotkanie ze swymi rodzicami.

św. Josemaría Escrivá, „Bruzda”, p. 885

Jakże kochała Wolę Bożą owa chora, której przynosiłem duchową posługę! W chorobie skomplikowanej, długiej i ciężkiej (nie miała nic zdrowego) upatrywała błogosławieństwo i szczególne upodobanie Jezusa: i choć w swojej pokorze twierdziła, że zasłużyła na karę, straszne cierpienia, które odczuwała w całym ciele, nie były dla niej karą, lecz oznaką miłosierdzia.

Rozmawialiśmy o śmierci. I o Niebie. I o tym, co miała mówić Jezusowi i Matce Bożej... I o tym, że stamtąd “mogłaby pracować” lepiej niż tutaj na ziemi... Chciała umrzeć w chwili, kiedy Bóg zechce... - lecz pełna radości wołała: ach, by to nastąpiło właśnie dziś! Patrzyła na śmierć z radością kogoś, kto wie, że umierając idzie do swego Ojca.

św. Josemaría Escrivá, „Kuźnia”, p. 1034

I kiedy nadejdzie śmierć - a nadejdzie nieuchronnie - będziemy oczekiwać jej z radością. Widziałem, że tyle świętych osób umiało tak jej oczekiwać pośród swego zwyczajnego życia. Z radością, bo jeżeli naśladowaliśmy Chrystusa w czynieniu dobra - w posłuszeństwie i w niesieniu Krzyża, mimo swoich nędz - zmartwychwstaniemy tak jak Chrystus: surrexit Dominus vere!, który zmartwychwstał prawdziwie.

św. Josemaría Escrivá, „To Chrystus przechodzi”, p. 21

Pogłębiaj swoją pobożność. Odmawiaj modlitwy każdego dnia. I nigdy nie zrzucaj ze swoich barków słodkiego brzemienia Krzyża Chrystusowego.

To Jezus zaprosił cię, abyś szedł Jego śladem jako dobry uczeń, abyś mógł przejść przez to ziemskie życie siejąc pokój i radość, których świat dać nie może. Dlatego — podkreślam — winniśmy kroczyć naprzód bez lęku przed życiem i bez obawy przed śmiercią.

św. Josemaría Escrivá, „Przyjaciele Boga”, p. 141